Popularne posty

23 lip 2019

"Dwie kobiety" - Hanna Dikta



RECENZJA
46\2019
Hanna Dikta – „Dwie kobiety”
Wydawnictwo: Zysk i S – ka  
Liczba stron: 328
Premiera:  28.05.2019 r.

„Dwie kobiety” to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i wiem, że po lekturze tej powieści nie będzie ono ostatnim. Sposób, w jaki opisuje otaczający nas świat jest bardzo odważny, a zarazem wyjątkowo realny, bowiem poruszone kwestie dzieją się obok nas, tylko tak rzadko się o nich mówi.  
Hanna Ditka mieszka w Piekarach Śląskich, pracuje jako nauczycielka języka polskiego i historii. Jest laureatką kilkudziesięciu konkursów literackich i autorką powieści obyczajowych oraz tomików poetyckich. 

„Teraz tamten czas – ostatni etap ich wspólnego życia – wydawał się jej piękny niczym najwspanialszy sen. Za późno. Jak większość spraw w życiu ten zachwyt także pojawił się za późno.”

Akcja powieści skupia się wokół dwóch kobiet – Bogny i Ewy. Obie są kobietami dojrzałymi z bogatym bagażem doświadczeń, niestety także tych bolesnych, które pozostają w człowieku już na zawsze. Miejscem splatającym ich losy jest Stara Szkoła – pensjonat prowadzony przez Bognę, do którego przed bolesną przeszłością ucieka zamknięta w sobie Ewa. 

Bogna nigdy nie czuła się dobrze wśród kobiet i nie utrzymywała z nimi zażyłych relacji. Straciła matkę bardzo wcześnie, a jej odejście bardzo ją dotknęło. Wyszła za sporo starszego od siebie mężczyznę. Jednak także on odszedł z jej życia na zawsze… 

Ewa zachowuje się bardzo dziwnie, kiedy w jej towarzystwie pojawiają się dzieci. Jaką skrywa tajemnicę? Stopniowo odkrywamy przeszłość bohaterki poprzez zabieg przywoływania wspomnień w trudnych dla niej sytuacjach. 

Samotne i nieskore do zawierania nowych znajomości, a co za tym idzie dzielenia się problemami kobiety, zaczynają czuć w swoim towarzystwie nader swobodnie. 

„[…] przyniosła jej nieoczekiwaną ulgę. Jakby próbując dać nadzieję dziewczynce, sama też nagle ją odnalazła. A może rzeczywiście gdzieś tam, w jakimś alternatywnym świecie jej malutki synek szczęśliwy biega po łące i łapie motyle?” 

„Dwie kobiety” to powieść obyczajowo – psychologiczna, w  której autorka porusza kontrowersyjne i trudne tematy. Robi to jednak w bardzo delikatny i subtelny sposób, zagłębiając się w psychikę bohaterów i sięgając w ich decydująca przeszłość. 

Książka za sprawą tragicznych wydarzeń, pojawiających się niejednokrotnie w tej powieści była dla mnie lekturą wstrząsającą. Poruszające zdarzenia doprowadziły bohaterów do podjęcia kluczowych, zaskakujących i niełatwych decyzji. W mojej ocenie były to decyzje słuszne, bo zostały podjęte w zgodzie z własnym sumieniem. 

Cieszę się, że miałam okazję przeczytać kolejna książkę poruszającą kontrowersyjne tematy, o których rzadko się mówi, o ile w ogóle. Zdecydowanie jest to powieść, którą warto poznać!

Za egzemplarz dziękuję autorce.
Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka

16 lip 2019

PRZEDPREMIEROWO "Sekrety Julii" - Anna Płowiec



RECENZJA PRZEDPREMIEROWA
45\2019
Anna Płowiec – „Sekrety Julii”
Wydawnictwo: Między Słowami
Liczba stron: 496
Premiera:  17.07.2019 r.

Cieszę się, że w moje ręce trafiła druga powieść autorki „Sekrety Julii”. Po lekturze jej debiutanckiej książki byłam zachwycona stylem i historią, jaką przedstawiła na kartach powieści. Okładka powieści przedstawia młodą kobietę w otoczeniu kwiatów bzu, na tle gór. Zanim książka trafiła do druku, miała nosić tytuł „Gdy zakwitną bzy”, bowiem właśnie te kwiaty zmienią kierunek życia głównej bohaterki.

„Bo czy można zrezygnować z miłości? Z tego, co sprawia że serce mocniej bije i że chce się żyć?  Że człowiek czuje się lekko szalony, a krew buzuje niczym po szampanie? Nawet kiedy ciemno i zimno, to i tak wydaje się, że słońce świeci, a wielobarwna tęcza pojawia się na niebie.”

Książka zaczyna się wyjątkowo nostalgicznie. Alicja straciła właśnie matkę, nie otrząsnąwszy się jeszcze po śmierci męża. Mimo, że minęło już trochę czasu od tych najgorszych chwil w jej życiu, wciąż nie może się pozbierać i zacząć na ile to możliwe normalnie funkcjonować. Podczas porządków znajduje stare listy adresowane do jej matki. Nie chce wkraczać w intymne relacje korespondujących, jednak za namową przyjaciółki kawałek po kawałku poznaje sekrety Julii. 

Akcja powieści toczy się w dwóch czasoprzestrzeniach, przedstawiając losy matki – Julii, oraz jej córki Alicji. Narracja książki skupia się przede wszystkim na poznawaniu miłości Julii, która napotkała na swojej drodze wiele przeciwności. Czy uda się jej osiągnąć upragnione szczęście?

Wydarzenia rozgrywają się na malowniczych tatrzańskich szlakach i w magicznym Krakowie. Zachwycające opisy przyrody i okrutnego systemu panującego w powojennych czasach, pozwalają wyobrazić sobie scenerię w jakiej mają miejsce przypadkowe zdarzenia, naprzemiennie powodując smutek i radość. Nacechowanie powieści tak wieloma skrajnymi emocjami powoduje, że książka czyta się sama i nie sposób się od niej oderwać. 

To przede wszystkim powieść o miłości i jej sile, która umacniana jest za każdym razem, gdy udaje jej się pokonać napotkanie na swojej drodze przeciwności. To powieść o nadziei, która pozwala przetrwać, mimo że dni dłużą się nieskończoność, kiedy nie ma obok nas ukochanej osoby. To także powieść o przyjaźni i sile matczynej miłości, która jest bezgraniczna.

„ I nagle przestało być ważne , czy to jest bez, czy zupełnie inna, nieznana roślina  bez jednego kwiatka, bo   fioletowe, oszałamiająco pachnące kwiaty bzu zakwitły w jej sercu.”

„Sekrety Julii” zmuszają do refleksji. Pozwala na chwilę się zatrzymać i spojrzeć za siebie. Jakie przeciwności pokonaliśmy na swojej drodze, że znaleźliśmy się właśnie w tym miejscu, gdzie teraz jesteśmy? Może przyszło nam to łatwo, a może była to długa wyprawa naznaczona cierpieniem.  Gdybyśmy jeszcze raz mogli zacząć wędrówkę i wybrana ścieżka okazałaby się tą samą, to znak, że dokonaliśmy słusznego wyboru. 

Jestem zachwycona!

Za egzemplarz dziękuję autorce i wydawnictwom


 

14 lip 2019

„W imię natury” - Jędrzej Pasierski




RECENZJA
44\2019
Jędrzej Pasierski – „W imię natury”
Wydawnictwo: Czarne
Liczba stron: 304
Premiera:  19.06.2019 r.

„W imię natury” to trzecia powieść Jędrzeja Pasierskiego, na którą niecierpliwie czekałam, za sprawą wyjątkowego prowadzenia fabuły i stopniowego odsłaniania kart zagadki kryminalnej.   Po lekturze dwóch książek z cyklu z komisarz Niną Warwiłow, tym razem otrzymałam zupełnie coś innego!

„Fotografię znalazłem w folderze Wysłane: facet, właściwie chłopak, w czapce. Na śniegu. W tle jezioro i drewniana chatka. Wszystko zamrożone, styczeń, może luty. Mężczyzna miał zamknięte oczy, a w całej jego sylwetce widziałem coś upiornego.”

Mateusz  Chabrowski – założyciel fundacji „W Imię Natury” i jego żona Maja – malarka, wiodą stabilne życie rodzinne i zawodowe. Nastoletnia córka przechodzi okres buntu i ogranicza do minimum kontakty z rodzicami i kilkuletnim bratem. Priorytety Mateusza ulegają zmianie, kiedy do jego firmy ktoś przynosi zdjęcie mężczyzny leżącego na śniegu, a jego żona znika wkrótce po zobaczeniu zagadkowej fotografii. Poczucie bezpieczeństwa i stabilności budowane przez lata pęka jak bańka mydlana. Dzieci są zdezorientowane. Zrozpaczony mąż, na własną rękę rozpoczyna poszukiwania żony. Nie jest jednak świadomy, na jakie niebezpieczeństwo będzie narażony zanim dotrze do prawy jej zaginięcia. O ile w ogóle, bowiem ślad o Mai dziwnie się urywa…

Autor w oryginalny sposób potęguje napięcie i wprowadza perspektywę opisywania fabuły – od strony mordercy. Ten zabieg przedstawiający wydarzenia z perspektywy sprawcy i zagłębianie się w jego psychikę zadziwił mnie już w kilku książkach Charlotte Link i Wojciecha Chmielarza. Jędrzej Pasierski robi to niemniej sprawnie i skutecznie. Poznanie dzieciństwa i trudnych doświadczeń pozwala czytelnikowi na zrozumienie motywu obecnego postępowania bohatera. 

Podczas lektury możemy się przekonać, jak szeroką wiedzę z zakresu ochrony środowiska i prawnych aspektów funkcjonowania fundacji jako organizacji pozarządowej posiada autor. 

„W imię natury” można zaliczyć do książek, od których ciężko jest się oderwać, ponieważ nieustannie napędza akcja, nie pozwala na chwile wytchnienia i budzi ciekawość rozwikłania zagadki kryminalnej. 

Uknuta intryga przez jednego z bohaterów totalnie mnie zadziwiła. Kamuflaż jaki przybrała postać, niepostrzeżenie uśpiła moją czujność w tropieniu sprawcy.

Zdecydowanie musicie to przeczytać!

Za egzemplarz dziękuję autorowi i 




12 lip 2019

CIASTO ORZECHOWE Z BRZOSKWINIAMI I CZERWONĄ PORZECZKĄ




Obecnie dostępna jest cała gama sezonowych warzyw i owoców, dlatego postanowiłam to wykorzystać i przygotowałam ciasto delikatnie orzechowe, ze słodką masą brzoskwiniową, której smak przełamany jest kwaśną porzeczką.

Składniki na orzechowe ciasto:

85g mąki pszennej
5 jajek
90g drobnego cukru do wypieków
125g zmielonych orzechów włoskich
cukier wanilinowy
½ łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli

Ubić jajka na sztywną pianę ze szczyptą soli, pod koniec dodaać stopniowo cukier i cukier wanilinowy. Miksować do czasu uzyskania szklistej piany. Dodać żółtka i wmieszać łyżką. Następnie przesiać mąkę pszenną i proszek do pieczenia – połączyć z ubitą pianą z białek i żółtek.
Ciasto przelać do małej blachy wyłożonej papierem do pieczenia i wstawić do nagrzanego do 170 stopni piekarnia. Piec przez 30 minut lub do suchego patyczka.
Po wystudzeniu ciasto przekroić na dwie części.

Porzeczkowa warstwa:
300g czerwonych porzeczek
cukier – według uznania

Umyte porzeczki podgrzać w wysokim garnku. Kiedy woda odparuje, dodać cukier i gotować jeszcze przez kilka minut.
Gorące porzeczki wyłożyć na pierwszą część ciasta.

Brzoskwiniowa masa:
300 ml śmietany kremówki
2 łyżki cukru pudru
4 dojrzałe brzoskwinie pokrojone w kostkę
1 łyżeczka żelatyny 

Żelatynę wymieszać z dwoma łyżkami wody i pozostawić do napęcznienia. Następnie podgrzać ją do momentu rozpuszczenia (należy uważać, aby nie zaczęła się gotować, bo straci wtedy swoje właściwości).
 Ubić śmietanę na wysokich obrotach, kiedy będzie sztywna dodać cukier puder, nadal ubijając. Wąskim strumieniem wlać ciepłą żelatynę, nadal miksując.  Dodać pokrojone w kostkę brzoskwinie i połączyć łyżką. Tak przygotowaną masę wyłożyć na warstwę porzeczkową i przykryć drugą częścią ciasta. 

Dekoracja ciasta:
2 brzoskwinie
2 galaretki brzoskwiniowe

Na górę wyłożyć pokrojone w plasterki brzoskwinie, zalać tężącą galaretką. Pozostawić w  lodówce do schłodzenia.

Wywiad z Magdaleną Walą wokół powieści "W sercu wroga"

  Powieść W sercu wroga, otwiera sagę historyczną Między jeziorami. Skąd pomysł na jej napisanie i czego możemy się spodziewać sięgając p...