Popularne posty

10 wrz 2026

Wywiad z Ewą Bauer, autorką powieści "Niezłomna. Opowieść o Najbrzydszej Kobiecie Świata"



Dlaczego spośród wszystkich kobiet na świecie żyjących kiedyś i dziś, wybór padł na Mary Ann Bevan?

Ewa Bauer: Artykuł o Mary Ann wyświetlił mi się przypadkiem na Facebooku. Zainteresował mnie na tyle, że zaczęłam szukać o niej więcej informacji. Szybko zorientowałam się, że materiałów jest sporo, w różnych językach, ale w dużej mierze są to informacje powielane z tych samych źródeł. Lubię podrążyć temat i odkryłam, że choć  Mary Ann jest postacią, która od lat intryguje ludzi na całym świecie, wciąż brakuje kompleksowej biografii. Pomyślałam wtedy, że warto spróbować opowiedzieć jej historię na nowo, szerzej i z perspektywy samej bohaterki.

W zbeletryzowanej biografii „Niezłomna”, przenosi nas Pani w czasie do XIX – wiecznej Anglii, gdzie zderzamy się z biedą, strachem wojennym i niepewnością jutra. Jakie materiały były przydatne przy kreowaniu świat sprzed niemal 200 lat?

Ewa Bauer: Przy pisaniu powieści z historią w tle staram się czytać wszystko, co mogę znaleźć na temat danej epoki i regionu. W tym przypadku przejrzałam angielskie archiwa w poszukiwaniu gazet, artykułów, plakatów, spisów ludności i innych materiałów, które pozwalały mi poznać codzienność tamtych czasów. Czytałam również książki dotyczące historii miast, w których żyła Mary Ann. Sięgałam też po materiały dotyczące szerszego kontekstu epoki, między innymi publikacje o Kubie Rozpruwaczu, o prekursorce zawodu pielęgniarki Florence Nightingale, historii cyrku i freak shows, a także o życiu kobiet w epoce wiktoriańskiej. Zależało mi nie tylko na odtworzeniu wydarzeń historycznych, ale przede wszystkim na tym, żeby poczuć atmosferę tamtego świata.

Powieść prowadzona jest w formie narracji pierwszoosobowej, która jeszcze mocniej pozwala czytelnikowi poznać emocje i odczucia Mary. Czy dzięki takiej formie prowadzenia powieści, Pani również było łatwiej poznać emocje bohaterki?

Ewa Bauer: To moja pierwsza powieść napisana w narracji pierwszoosobowej. Od dłuższego czasu chciałam spróbować takiej formy, a historia Mary Ann świetnie się do tego nadawała. Narracja pierwszoosobowa pozwoliła mi wejść w jej świat głębiej spróbować wyobrazić sobie, co mogła myśleć, jak mogła się czuć, w czym odnajdywała siłę, a co mogło być dla niej nie do zniesienia. Oczywiście, pisząc o postaci z tak odległej epoki, nie jestem w stanie wiedzieć, jakie naprawdę były jej emocje, mogę sobie je jedynie wyobrazić. Dlatego emocje Mary Ann są w pewnym sensie także moimi emocjami, tym, co ta historia  we mnie wywołuje. Taka forma narracji pozwoliła mi na bliskość z bohaterką. Pisząc jej głosem musiałam nie tylko wiedzieć, co się wydarzyło, ale także ciągle zadawać sobie pytanie, co mogła wtedy czuć i co pozwoliło jej przetrwać.

Na kartach Pani książki osadzonej w epoce wiktoriańskiej, szczególnie mocno są widoczne warunki życia wśród najniższych klas. Wielodzietność, bieda, epidemie, praca zarobkowa jednego z rodziców – to realia, które dotykały społeczność Londynu. Trudno było osadzić tę książkę w tak ciężkich warunkach życia?

Ewa Bauer: Nie, nie było trudno, bo taki obraz Londynu i okolic wyłonił mi się ze źródeł, z których korzystałam. Trudniejsze byłoby chyba pokazanie życia Mary Ann w oderwaniu od tych realiów.

Mary Ann pochodziła z wielodzietnej rodziny robotniczej, więc już na starcie prawdopodobnie nie żyła w dostatku. Później, gdy urodziły się dzieci, jej możliwości zarobkowania były ograniczone, a po śmierci męża sytuacja stała się jeszcze trudniejsza. Do tego doszła choroba, która praktycznie odebrała jej możliwość znalezienia pracy i normalnego funkcjonowania w społeczeństwie.  Chciałam pokazać życie bohaterki w sposób wiarygodny, ale bez dramatyzmu. Im więcej czytałam o życiu ludzi w tamtym czasie, tym bardziej realne wydawało mi się, że tak właśnie mogła wyglądać historia Mary Ann.

Królowa Wiktoria dla głównej bohaterki jest kobietą budzącą podziw i szacunek. Staje się inspiracją i motywacją w drodze do poszukiwania swojego miejsca na ziemi. Czy dla Pani Angielska Królowa również jest inspiracją?

Ewa Bauer: Nie powiedziałabym, że Królowa Wiktoria jest dla mnie osobiście inspiracją. Motyw królowej pojawił się podczas researchu. W jednym z materiałów przeczytałam, jak wielkim szacunkiem i podziwem darzyło ją wielu Londyńczyków. Opisy uroczystości, wiwatujące tłumy i atmosfera, jaka towarzyszyła obecności królowej, były autentycznymi wydarzeniami, a ja po prostu „wysłałam” tam bohaterkę.  To była już moja kreacja literacka, ale bardzo zależało mi na tym zabiegu. Chciałam pokazać, że obok brudnego, mglistego Londynu, biedy i codziennej walki o przetrwanie istniała zupełnie inna rzeczywistość. „Pozwoliłam” Mary Ann przez chwilę znaleźć się w tym świecie przepychu i zobaczyć życie z zupełnie innej perspektywy.

Niezłomna ma bardzo mocne tło historyczne: działania sufrażystek, mgła w Londynie, rozwój kolei. To tylko kilka wydarzeń, które stanowią tło powieści nadając jej prawdziwy wymiar. Który z wątków historycznych epoki wiktoriańskiej najbardziej Panią fascynuje?

Ewa Bauer: Chyba najbardziej fascynuje mnie Londyn, jego atmosfera, zmieniające się miasto i wszystko, co się z tym wiąże. Kiedyś czytywałam kryminały z Sherlockiem Holmesem, interesował mnie też wątek Kuby Rozpruwacza, a z nim nierozerwalnie kojarzy się londyńska mgła. Nie jestem jednak w stanie wskazać jednego wydarzenia historycznego, które fascynowałoby mnie najbardziej. Przy pisaniu staram się dobrze przygotować, pisząc niespiesznie, ale analizując każdy wątek i każdą scenę. Lubię zastanawiać się, co w danym momencie działo się wokół bohaterki. Dzięki temu historia nie jest dla mnie tylko tłem, a staje się częścią opowieści.

Pielęgniarstwo to kierunek zawodowej ścieżki, którą obrała Mary Ann. A później pierwsze objawy jej choroby i leczenie. Tworzenie scen w szpitalu, nazewnictwo, ówczesne warunki pracy, procedury medyczne – to wszystko wymagało głębokiego researchu. Z jakich materiałów źródłowych Pani korzystała?

Ewa Bauer: W tym przypadku przede wszystkim korzystałam z materiałów dostępnych w internecie. Znalazłam wiele opracowań poświęconych historii pielęgniarstwa, początkom tego zawodu, pracy w szpitalach i rozwojowi opieki medycznej. Sceny szpitalne powstały z połączenia tego, co udało mi się ustalić na podstawie źródeł, z moją wyobraźnią.

Główna bohaterka cierpi na akromegalię, schorzenie, które powoduje nadmiernie wydzielanie hormonu wzrostu. W epoce wiktoriańskiej nie istniały skuteczne metody leczenia, a pomoc medyczna ograniczała się do objawowego wsparcia medykamentami. Czy dzisiejsza medycyna mogłaby odmienić życie Mary Ann?

Ewa Bauer: Z pewnością. Nie jestem lekarzem i nie analizowałam też współczesnych przypadków zachorowań na akromegalię, dlatego nie chciałabym wypowiadać się na temat leczenia. Jednak w ciągu tych niemal 200 lat medycyna zrobiła kolosalny postęp. Myślę więc, że gdyby Mary Ann żyła dzisiaj jej choroba zostałaby wcześnie rozpoznana i jej życie mogłoby wyglądać zupełnie inaczej. I to jest chyba jedna z najbardziej przejmujących rzeczy w całej tej historii.

Mary Ann została okrzyknięta Najbrzydszą Kobietą Świata. Nagroda z jednej strony obdarła ją z godności i intymności, z drugiej pozwoliła zapewnić najbliższym godne warunki życia. Jak Pani myśli, czy każdy człowiek jest zdolny do takich wielkich poświęceń?

Ewa Bauer: To ogromnie trudne pytanie, a ja nie czuję się uprawniona do stawiania tezy, że każdy człowiek jest zdolny do takich poświęceń. Każdy z nas ma inną odporność psychiczną, inne doświadczenia, inną sytuację życiową i inne granice tego, co jest w stanie udźwignąć. Myślę jednak, że w obliczu tragedii czy trudnego wyboru życiowego czasem odkrywamy w sobie siłę, o której wcześniej nie mieliśmy pojęcia, zwłaszcza gdy motywacją jest dobro najbliższych. Być może Mary Ann nie myślała o sobie, jako o kimś, kto dokonał wielkiego poświęcenia, była po prostu matką, która chciała zapewnić swoim dzieciom możliwie dobre życie. Nie każdy człowiek miałby taką siłę i myślę, że nie powinniśmy tego oceniać.

Jaka historia po Niezłomnej trafi w ręce czytelników?

Ewa Bauer: Gatunek beletryzowanej biografii skradł moje serce. Dobrze się czuję w tego rodzaju historiach i mam nadzieję, że czytelnicy będą mogli sięgnąć po kolejną opowieść o niezwykłej kobiecie, która wyjdzie spod mojego pióra. Na razie jednak jest zbyt wcześnie by zdradzać, o kim i o czym będzie moja następna książka.

Dziękuję za rozmowę i czekam na kolejną biografię niezwykłej kobiety!


Powieść Niezłomna. Opowieść o Najbrzydszej Kobiecie Świata, zamówisz tutaj (klik).

Zajrzyj na stronę autorską na Facebooku i Instagramie.

Moją opinię o Niezłomnej, przeczytasz tutaj (klik).

Wywiad powstał we współpracy z Wydawnictwem Prozami. 



 

 

 

 

1 wrz 2026

Wywiad z Dorotą Gąsiorowską, autorką serii Córki źywiołów

 

Seria Córki żywiołów pełna jest realizmu magicznego. Czy w swoim życiu również go doświadczasz?

Dorota Gąsiorowska: Staram się dostrzegać magię każdego dnia, ale nie jest to magia związana z jakimiś rytuałami czy czarami. Nie chodzi mi o nic nadprzyrodzonego, lecz o tę niezwykłość, która czasem pojawia się w najbardziej niepozornych momentach. W spojrzeniu drugiego człowieka, zapachu lasu po deszczu, przypadkowym spotkaniu czy słowach przeczytanych w książce, nagle dotykających czegoś głęboko w nas. To raczej ulotne, bardzo proste uczucie, polegające na dostrzeganiu piękna i niepowtarzalności każdej chwili. Według mnie to właśnie klucz do prawdziwego życia, do przyjęcia tego, co przynosi, zamiast ciągłego oczekiwania, że rzeczywistość będzie wyglądała tak, jak sobie tego życzymy. To doznanie jest bardzo osobiste i dojrzewa wraz z nami. Postrzegamy świat przez pryzmat naszych doświadczeń i indywidualnej wrażliwości. Czujemy tyle, ile w danym momencie jesteśmy w stanie odczuć, a widziany przez nas świat stanowi tego odzwierciedlenie. Dla jednego drzewo będzie tylko elementem krajobrazu, dla drugiego żywą istotą, czymś więcej niż tylko konary, pień i liście. Dla mnie magia to subtelność i wielowymiarowość życia, współodczuwanie z przyrodą, wdzięczność i umiejętność godzenia się z tym, co jest, a jednocześnie odpuszczania tego, co nam nie służy. Od dziecka, dzięki swojej wrażliwości i wyobraźni dostrzegałam wokół siebie przejawy magii. Odnajdywałam ją w książkach, na spacerach, w rozmowach z drugim człowiekiem i jeszcze w wielu innych, mogłoby się zdawać, prozaicznych sytuacjach - w zwyczajnej codzienności. Mimo dojrzałego wieku i wielu niełatwych doświadczeń, a może właśnie dzięki nim, udało mi się zachować w sobie dziecięcy pierwiastek. Takie podejście sprawia, że każdy nowy dzień jest dla mnie niepowtarzalny, a kiedy działam spontanicznie i nie próbuję wszystkiego z góry zaplanować, mogą przydarzyć się naprawdę zaskakujące rzeczy.

Nilaya – główna bohaterka finałowego tomu, decyduje się zostawić dotychczasowe życie, by podążyć za głosem przeznaczenia. Zawsze słuchasz swojego wewnętrznego głosu?

Dorota Gąsiorowska: Staram się, choć często kłóci się to z tym, co podpowiada rozsądek. Potrzeba zaufania do siebie i odrobiny odwagi, by pomimo wątpliwości porzucić kalkulację, przezwyciężyć towarzyszące temu lęki i wkroczyć na nową drogę, którą dopiero trzeba będzie przemierzyć. Nie wiemy, co nas na niej czeka. Intuicja może szeptać, że spotkamy tam to, co gdzieś nam umknęło, że wreszcie będziemy mogli swobodnie oddychać, że właśnie na tym nieznanym lądzie dopiero rozwiniemy skrzydła. Niestety, to zwykle tylko podszepty, bo taka jest intuicja - mówi do nas cichutko, jakby z oddali. Nie zapewni nas, że jeśli jej posłuchamy, osiągniemy cel i odtąd zawsze będzie przyświecać nam słońce. Myślę, że trzeba nauczyć się jej słuchać, a to wiąże się z lepszym poznaniem siebie. Bo dopiero gdy dotrzemy do swojego wnętrza, do tych najbardziej niedostępnych, często opuszczonych zakamarków, do których od lat baliśmy się zaglądać, i w końcu zrobimy tam porządek, wewnętrzny głos ośmieli się do nas przemówić.

Która córka jest szczególnie bliska sercu autorki?

Dorota Gąsiorowska: Myślę, że trudno byłoby mi wskazać jedną, nie wyróżniam żadnej z nich. A narodziło się ich w ciągu czterech lat osiem, bo jak wiesz, każdy z czterech tomów zawiera historie dwóch bohaterek – współczesnej i tej z przeszłości. Kiedy piszę, całą uwagę i energię poświęcam bohaterkom danej opowieści, żyję ich życiem, spotykamy się zwykle przez wiele miesięcy, dzień po dniu, więc chcąc nie chcąc, musimy się polubić. Choć bywają też momenty, gdy działamy sobie na nerwy; nie zawsze się zgadzamy, od czasu do czasu zdarza nam się porządnie posprzeczać. Kiedy jednak historia jest już skończona, zwykle jeszcze na etapie redakcji i korekty, zaczynam pisać nową książkę, a wówczas pozwalam odejść bohaterom wcześniejszej. Ich miejsce zajmują kolejni, bo tylko wtedy nowa historia ma szansę wejść przez otwarte drzwi w mojej wyobraźni i z czasem w pełni się rozwinąć. Wszystkie bohaterki „Córek żywiołów” są dla mnie wyjątkowe, bo i ten cykl zajmuje w moim sercu szczególne miejsce. Kolejne części pisałam w okresie wielu zmian w moim życiu. Zauważyłam, że wyznaczały one również kierunek mojemu pisaniu. Każdy z tomów tworzył się we własnym rytmie, nie byłam w stanie przyspieszyć tego procesu, choć nieraz bardzo się starałam, co momentami okazywało się dość frustrujące. To tak, jakby same córki zdecydowały, kiedy chcą  spotkać się z czytelnikami, a historie, które chciały przekazać, najwyraźniej musiały dojrzeć. 

Natura w twoich powieściach odgrywa bardzo ważną rolę. Bohaterki wsłuchują się w jej szept i korzystają z jej darów. W twoim życiu natura jest równie ważna?

Dorota Gąsiorowska: Bardzo, nie wyobrażam sobie życia z dala od natury. Nie tylko mnie uspokaja, ale też inspiruje, a uważny spacer potrafi dostarczyć niezwykłych doznań. Przekonałam się, że wcale nie trzeba wyruszać w daleką podróż ani odkrywać dziewiczych zakątków. Często wystarczy dostrzec piękno, które oferuje najbliższa okolica, otworzyć się na opowieść drzew, obok których nieraz przechodziliśmy ze wzrokiem wbitym w ziemię, i posłuchać głosu ptaków przelatujących nad naszymi głowami. Gdy zaczęłam w ten sposób przyglądać się otoczeniu, odkryłam wiele nowego w miejscach pozornie znajomych. Co dziwne, za każdym razem udaje mi się zobaczyć tam coś, czego wcześniej nie dostrzegałam. Przyroda zmienia się tak samo jak my i być może te dotąd ukryte przed nami elementy jej krajobrazu są odpowiedzią na nasze zmiany. Może potrafimy zobaczyć tyle, na ile jesteśmy na to otwarci i gotowi. Paradoksalnie dziś, gdy mieszkam w mieście, odczuwam naturę o wiele głębiej niż kiedyś, gdy mieszkałam na prowincji, a nieopodal rozpościerał się las. Według mnie w naturze kryją się prawdziwe cuda i  odpowiedzi na nurtujące nas pytania, o czym zresztą przekonują się zwykle bohaterki moich książek.

Nad jaką powieścią teraz pracujesz?

Dorota Gąsiorowska: Historia, którą teraz piszę, jest bardziej obyczajowa, mniej w niej elementów fantastycznych, choć nie potrafiłabym sobie odmówić choćby odrobiny magii. Nawiązuje lekko do mojej wcześniejszej książki „Dziewczyna ze sklepu z kapeluszami” i jak to zwykle bywa w przypadku moich opowieści, ta również przyszła do mnie nieoczekiwanie, upominając się o swoją kolej. Niemal od razu poczułam, że to świetny pomysł. Co więcej, bohaterki zdradziły mi swoje imiona i zdecydowały, dokąd chciałyby zawędrować i co przeżyć. Oczywiście, znając mnie, na pewno nieco bardziej skomplikuję ich losy, więc w ciągu najbliższych miesięcy pewnie nieraz się o to posprzeczamy. Najważniejsze, że mimo różnicy zdań na wiele tematów ostatecznie zawsze potrafimy się dogadać. Na razie więc nie pozostaje mi nic innego, jak wysłuchać tego, co mają do powiedzenia i czujnie obserwować, gdzie tym razem mnie zaprowadzą, żeby nie wywiodły mnie w pole. 

Dziękuję za rozmowę i do zobaczenia między kartami nowej powieści! 

Wywiad powstawał we współpracy z  Wydawnictwem Znak.


 

26 sie 2026

Recenzja przedpremierowa: "Niezłomna. Opowieść i Najbrzydszej Kobiecie Świata" – Ewa Bauer

 


Niezłomna. Opowieść i Najbrzydszej Kobiecie Świata – Ewa Bauer

Premiera: 10.09.2026 r.

Liczba stron: 303

Wydawnictwo: Prozami

 

Jak daleko jesteś gotowa się posunąć, by zapewnić swoim bliskim bezpieczeństwo?

Mary Ann Bevan, której nie poznał świat.

 

Jest XIX wiek.

Mary Ann wychowuje się w biednej rodzinie, obiecując sobie, że w dorosłym życiu zrobi wszystko, by jej dzieci nie doświadczyły niedostatku. Jednak los wiele razy wystawia ją na próbę, a ostateczny rozrachunek nie należy do codziennych zmagań o byt, lecz wymaga siły psychicznej i mierzenia się z traumą. Czego jednak nie potrafi zrobić matka dla swoich dzieci. Czego nie może zrobić człowiek, by przetrwać? Czy istnieje w ogóle taka rzecz?

Beletryzowana powieść biograficzna, autorstwa Ewy Bauer, napisana jest z perspektywy kobiety. Zabieg narracji pierwszoosobowej sprawia, że opowieść odbierana jest w wyjątkowo osobisty sposób. Jesteśmy świadkami, jak w świecie pełnym trudności nasza bohaterka nieraz odnajduje siłę, by przeciwstawić się złym intencjom i walczyć o coś ważnego. Los wielokrotnie wystawia ją na próbę: w dzieciństwie, w młodości, w końcu w dorosłości, gdy życie w pojedynkę, oszpecająca choroba, odbierają jej prawo do spokojnej codzienności. Mary staje przed wyborami: rodzina, czy praca? Obecność, czy odarcie z godności i intymności zapewniające dzieciom byt?


 

„Niezłomna” to opowieść o kobiecie, która nie bała się poświęcić całej siebie, by jej rodzina mogła żyć w dostatku. Ta książka odsłania prawdę o Mary, której nie znajdziecie w ogólnodostępnych materiałach. Jest obrazem kobiety, która nie poddaje się i wciąż znajduje w sobie niezmierzone pokłady nadziei i woli walki. W chwilach zwątpienia każdy z nas jak Mary może spojrzeć w księżyc, by wiedzieć że niezależnie od trudów życia, może odnaleźć  jasne strony niosące pocieszenie.  Mary Ann Bevan, cierpiąca na akromegalię – okrzyknięta w konkursie Najbrzydszą Kobietą Świata – była człowiekiem o pięknym sercu, które dwa stulecia później inspiruje kolejne pokolenia.

Historia kobiety, której odebrano piękno, ale nie zdołano odebrać godności.

Za egzemplarz do przedpremierowej recenzji dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu Prozami.


 

 

 

 

Wywiad z Magdaleną Walą wokół powieści "W sercu wroga"

  Powieść W sercu wroga, otwiera sagę historyczną Między jeziorami. Skąd pomysł na jej napisanie i czego możemy się spodziewać sięgając p...