Powieść Tylko
jedna chwila, to druga książka w Pani literackim dorobku. Długo dojrzewała
w Pani pisarskim sercu ta historia? W jakim czasie udało się ją napisać?
Sylwia Markiewicz:
Historia od dawna żyła w mojej głowie i tak naprawdę nie mogłam się już
doczekać, kiedy przeleję ją na papier. Oczywiście pierwszy zarys fabuły różnił
się od efektu końcowego, gdyż to bohaterowie po drodze zdecydowali o kolejnych
wydarzeniach i ich losach. Natomiast poruszane problemy pozostały niezmienne i
to, co chciałam przekazać. Od momentu pierwszego zdania, poprzez research do
momentu wysłania gotowego tekstu do wydawcy, upłynęło 6 miesięcy. Jak się
okazało, najkrócej zajęło mi napisanie fabuły, a kolejne miesiące, to
sprawdzanie ważnych szczegółów, dopisywanie i poprawianie tekstu, by oddać
czytelnikowi dopracowany tekst.
Okładka książki przedstawia dwie fotografie.
Na jednej kobieta trzyma na rękach kilkuletnią dziewczynkę – ta magiczna chwila
uchwycona zostaje w blasku słońca i przepełniona jest szczęściem. Druga część
okładki pokazuje różany ogród, którego środkiem jest wejście do domu drewnianą
werandą, domu otwartego dla wszystkich. Czy pomysł na podwójną okładkę należy
do Pani?
Sylwia Markiewicz:
Wydawnictwo Pascal świetnie się spisało, proponując okładkę, bo i mnie skradła
serce. Ta uchwycona szczęśliwa chwila pasuje do mojej bohaterki Joanny, a
różany ogród przypomina skomplikowane relacje rodzinne. Przedzieramy się przez
cierniste problemy, marząc, by codzienność choć trochę przypominała miękkie
płatki kwiatów. Życie jest pełne bolesnych przeżyć, lekko kłujące, ale nadal
kolorowe i piękne, jak te róże.
Już od pierwszych stron, czytelnik zostaje
zderzony z bolesną rzeczywistością, która spada niczym grom z jasnego nieba na
bohaterów. Wydarzenia najbliższych tygodni, również nie należą do
przewidywalnych i rodzą nowe pytania, niewiele odpowiedzi i potęgują coraz
więcej niewiadomych. Lubi Pani komplikować życie bohaterów, aby następnie
rozwiązywać kolejno zawiązane zagadki?
Sylwia Markiewicz:
Wydarzenia następują szybko po sobie, problemy bohaterów piętrzą się, a ich
rozwiązanie wymaga czasu. By zrozumieć motywy postępowania, niejednokrotnie
trzeba odgrzebać przeszłość. Stopniowo dawkuję informacje, by czytelnik pomału
odkrywał tajemnice, jedna po drugiej, by to, co wydawało się oczywiste, takie
nie było. Chciałam, by bohaterowie i elementy zaskoczenia, dały na finał
ogromną satysfakcję z czytania. Sama lubię takie książki czytać i takie też
historie chcę pisać.
Mówi się, że rodzic każde dziecko kocha tak
samo. Joanna i Aleksandra jednak dostają od swojej matki różne „porcje
miłości”. Starsza córka czuje chłód w relacjach z rodzicielką, a jej decyzje
nie spotykają się z jej aprobatą. Młodsza zaś, jest oczkiem w głowie, a obrana
zawodowa droga – dumą. Czy kochać to nie znaczy zawsze tak samo? Matki kochają
mniej lub bardziej?
Sylwia Markiewicz: Mamy
to za pewnik, że miłość matczyna jest ogromna i bezwarunkowa. W ogóle nie
bierzemy pod uwagę jako społeczeństwo, że może być inaczej. Są w życiu
wydarzenia, przeżycia, po których kobiety mogą inaczej patrzeć na swoje dzieci.
Oprócz tego, że są matkami, to także kobietami z troskami i problemami, a to,
co przeżyły w przeszłości, ma wpływ na całą rodzinę i dzieci też. Faworyzacja
jednego z rodzeństwa, czy inne traktowanie, nie jest wcale takim odosobnionym
przypadkiem, ale mało się o tym mówi, bo nie jest to powszechnie akceptowalne i
przyznanie się do tego, mogłoby przynieść wiele gorzkich słów ze strony osób
postronnych. Dzieci są różne, nasze emocje związane z ich wychowywaniem
również. Matka kocha każde dziecko, tylko odcień tego uczucia jest wielobarwny
i zależy od wielu czynników. Musimy o tym pamiętać, zanim zaczniemy oceniać.

Tylko jedna chwila, to suma momentów, krótkich chwil, zmieniających bezpowrotnie
życie bohaterów o sto osiemdziesiąt stopni. Czy można było ich uniknąć
zmieniając bieg wydarzeń, czy nie było możliwości ucieczki przed
przeznaczeniem?
Sylwia Markiewicz: Można
mówić, że to przeznaczenie, ale często są to nasze błędne decyzje, które
żałujemy dopiero po latach. Nie da się ich uniknąć. To, co w danej chwili
wydaje się jedynym słusznym rozwiązaniem, za kilka lat może okazać się kłującą
zadrą, dając poczucie zawiedzenia, porażki, beznadziejności, z którą niełatwo
sobie poradzić. Każdy dzień, każda chwila może wpłynąć na resztę naszego życia.
Sądzę, że trzeba to przetrwać, nie oglądać się za siebie, a próbować naprawić,
bo błędy i potknięcia są wpisane w naszą życiową drogę.
W książce znajdziemy kilka wydarzeń,
interpretowanych jako działanie osób z zaświatów. Wiadomości „przekazywane”
bliskim budzą skrajne emocje, szokują i stykają z bolesną prawdą o przeszłości.
Jak zrodził pomysł nas stworzenie takiego wątku?
Sylwia Markiewicz:
Bardzo chciałam pokazać, wpływ bliskich nam ludzi; mimo że odchodzą, to
pozostawiają po sobie nie tylko wspomnienia. Mogą wpłynąć na nasze obecne
życie, postać Aleksandry wręcz wdziera się w życie siostry i mimo że fizycznie
jej nie ma, pozostał jej cień, z którym musi nauczyć się żyć Joanna. Jak bardzo
znamy swoją rodzinę, czy na pewno wiemy o nich wszystko? Taką refleksję
chciałam zafundować czytelnikom oraz odrobinę tajemniczości.
Artystyczny duch obecny jest na kartach
powieści Tylko jedna chwila w kilku
odsłonach: malarki, rzeźbiarza – ogrodnika i krawcowej. Czy w Pani oprócz
pisania, również drzemie artystyczna dusza? A może posiada Pani punkt wspólny z
bohaterami?
Sylwia Markiewicz:
Zacięcia krawieckiego niestety nie mam, a pielęgnacji ogrodu dopiero się uczę.
Obdarowałam moje bohaterki cechami, których ja nie posiadam, bo zawsze
imponowali mi ludzie, którzy umieją coś stworzyć własnymi rękami, pogłębiają
swój talent z pasją. Zastanawiałam się, czy i ja mam odrobinę pierwiastka
artystycznego i długo go nie widziałam, a może to moje pisanie jest właśnie
tym, czego szukałam. Poprzez bohaterki chciałam zainspirować czytelników do
rozwijania własnych pasji, które wprowadzą kolory do codzienności. Może trudno
je czasem zauważyć, ale są, tylko może tak, jak mnie, znalezienie ich, zajmie
więcej czasu.
Bardzo mocno zaakcentowała Pani wątek straty i
poprzez różnych bohaterów (tych młodszych i nieco starszych), zobrazowała jak
radzą sobie z utratą bliskiej osoby. Już od pierwszych stron, jesteśmy świadkami
rozpaczy, złości, tęsknoty, ale również zaskakującej ulgi. Skąd wynika ta
rozbieżność w emocjach?
Sylwia Markiewicz: Mamy różne wspomnienia, a tym samym
emocje w stosunku do osoby, która odchodzi. W zależności od relacji łączących
są silniejsze lub słabsze, dobre lub obojętne. Inaczej utratę bliskiej osoby
przeżywa się, mając wokół siebie wielu ludzi, a inaczej, gdy zostajemy zupełnie
sami na świecie, taka strata boli podwójnie. Tak, nawet i uczucie ulgi się
pojawia. Mimo że strata zawsze pozostawia smutek, mogą pojawić się też te
odmienne emocje, do których trudno się przyznać, bo przecież o zmarłych źle się
nie mówi.
Skrywane tajemnice, ukrywane uczucia i
niespełnione marzenia – te trzy zagadkowe określenia przyświecają bohaterom,
napędzając akcję i wyznaczając im cel. Czy jest coś, co przyświecało Pani
podczas pisania o doświadczeniach książkowych postaci?
Sylwia Markiewicz: Po
skończonej lekturze chciałabym wywołać odrobinę refleksji, czy warto poświęcać
się dla rodziny, odkładać własne marzenia na dalszy plan? Rodzina jest bardzo
ważna, ale my również i odrobina cechy samolubnej jest wskazana, byśmy to my
decydowali o naszym życiu. Nałóg, który niszczy rodzinę, może mieć niejedną
przyczynę, starajmy się nie oceniać ludzi po nagannym zachowaniu, a szukać
przyczyny. Z pozoru idealne życie bliskich powoduje nutkę zazdrości, ale czy
słusznie? A gdyby je prześwietlić, można by odkryć wiele tajemnic, a zarazem
niedoskonałości. Nie porównujmy się do innych, bo to, co wydaje się idealne, w
rzeczywistości już takie nie jest. Nasze życie jest równie wartościowe.
Zdradzi nam Pani co wspólnego z Tylko jedną chwilą ma ptasie mleczko? 😊
Sylwia Markiewicz: Starałam
się, by bohaterki były naturalne, pełne wad i zalet, takie kobiety, które
mieszkają obok nas i dlatego obdarowałam je również słabościami. Joanna
uwielbia ptasie mleczko. Walczy z tą pokusą, ale gdy problemy się mnożą, jej
kroki same kierują się w stronę pudełka pełnego czekoladowej pianki. Delektuje
się słodyczami, mierząc się codziennie z poczuciem winy, bo jej figura nie
należy do tych najszczuplejszych, ale cóż, nie dajmy sobie wmówić, że musimy
być idealne.
Proszę opowiedzieć co nieco o swoich
pisarskich planach na najbliższe miesiące. 😊
Sylwia Markiewicz:
Kończę kolejną powieść, gdzie poruszone tematy nie zawsze są łatwe i wesołe. W
mojej głowie jest wiele problematycznych spraw, które bardzo chcę przekazać
czytelnikom. Może po przeczytaniu nabiorą chęci do zmiany, dostaną odrobinę
nadziei na lepsze jutro, może nauczą się cieszyć z małych rzeczy lub wezmą
przykład z bohaterek i zmierzą się z własnymi trudnościami. Nie będę zdradzać
szczegółów, mam nadzieję, że pojawią się kolejne moje publikacje, które również
wzbudzą emocje i zaskoczą, dając satysfakcję z czytania.
Dziękuję za rozmowę!
Książkę Tylko jedną chwilę zamówisz tutaj (klik).
Zajrzyj na stronę autorską na Facebooku i Instagramie.
Wywiad powstał we współpracy z Wydawnictwem PASCAL.