RECENZJA
71\2020
„Siostra
słońca” – Lucinda Riley
Seria: Siedem sióstr (tom 6)
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 674
Premiera: 15.04.2020 r.
Jak ważne jest nasze pochodzenie, to skąd jesteśmy? Jeśli posiadamy tę wiedzę, to najczęściej do głowy nam nie przyjdzie, aby zagłębiać się w swoje korzenie, przeszłość naszych przodków. Jeśli natomiast jej nie posiadamy, to czujemy potrzebę zapełnienia tej luki i sięgamy do najróżniejszych metod, aby poznać nasze prawdziwe pochodzenie.
Życie jakie prowadzi Elektra, jest marzeniem wielu młodych kobiet. Kariera modelki, która przyniosła jej ogromną sławę, kalendarz pokazów pękający w szwach i agentka, będąca do dyspozycji o każdej porze dnia i nocy. Idealnie prawda? Tylko z zewnątrz. Bohaterka zmaga się z nałogiem narkotykowym i alkoholowym, a kiedy na krótko po śmierci ukochanego ojca Pa Salta, dostaje list od kobiety twierdzącej, że jest z nią spokrewniona, jej życie zaczyna podążać w innym kierunku…
Owiana tajemnicą, przenosząca czytelnika pomiędzy dwa kontynenty : Ameryką i Afryką, pozwalająca na stopniowe odkrywanie przeszłości swoich przodków i swojego pochodzenia. Dwutorowe prowadzenie fabuły, szczególnie tej z opisywanymi wydarzeniami sprzed dziesięcioleci na Czarnym Lądzie, były dla mnie fascynujące, pełne nieprzewidywanych wydarzeń, których biegu już nie można cofnąć. Tutaj bohaterowie kierują się głosem serca. Być może nie zawsze zgodnym z przekonaniami plemienia Masajów, ale na pewno spełniającym zasady moralne.
Polecam serdecznie tę poruszającą historię o odkrywaniu własnych korzeni, pozwalającej zrozumieć swoje pochodzenie i otwierającej nowy rozdział na kartach życia.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję
Niestety, nie znam tej serii, choć od dawna mam na nią ochotę.
OdpowiedzUsuń