Życie last minute, to
Twoja czwarta powieść, ale pierwsza, w której sięgasz po tak poważną tematykę. Co
skłoniło Cię do zrobienia kroku w nieznaną dotąd literacką stronę?
Kamila
Mitek: Cztery lata temu przeczytałam artykuł o stwardnieniu rozsianym i już
wtedy zrodził się w mojej głowie pomysł na powieść. W owym czasie pisałam swój
debiut „Na śniadanie tort szpinakowy”, miałam także zarysy kolejnych dwóch
fabuł, więc historia z wątkiem medycznym musiała trochę poczekać (trzy lata!).
Wreszcie i ona została spisana, a teraz trafia do Waszych rąk.
Ciągle gdzieś się spieszymy, ciągle o
coś zabiegamy, ciągle brakuje nam czasu. W tym pędzie zapominamy o tym co
najważniejsze: o naszym zdrowiu. Dopiero, gdy nasz organizm daje wyraźne znaki
alarmowe, postanawiamy sprawdzić, co się dzieje. Czy Życie last minute może być dla nas wskazówką?
Kamila
Mitek: Mam nadzieję, że tak będzie. Główną bohaterkę Izabelę poznajemy w
momencie, gdy doświadcza już symptomów choroby, ale je bagatelizuje (dobrze to
znamy, prawda?). Następnie zderza się z diagnozą SM i musi jakoś poradzić sobie
ze świadomością, że cierpi na nieuleczalną chorobę. Poprzez jej historię
wskazuję na to, że warto kontrolować swój stan zdrowia i konsultować z
lekarzami wszystko to, co nas niepokoi.
W najnowszej powieści pochylasz się nad chorobą, jaką jest
stwardnienie rozsiane. Pokazujesz moment, kiedy u głównej bohaterki Izy,
zostaje zdiagnozowane to schorzenie. Opowieść Izy jest inspirowana prawdziwą
historią?
Kamila
Mitek: Owszem, to historia mojej serdecznej koleżanki Marty Stąpor, która także
wydała książkę w tej tematyce „SM – choroba o stu twarzach”. Dużo rozmawiałyśmy
o jej schorzeniu i Marta zgodziła się podarować Izabeli tę część swojej
historii. Czytała także maszynopis, udzielała mi wielu rad i poprawiała tekst,
aby wątek medyczny wypadł jak najwiarygodniej.
Doszły mnie słuchy, że czytelnicy boją się sięgać po książki z
wątkami medycznymi. Strach wywołują opisy chorób, szpitalne procedury i zmaganie
się dolegliwościami schorzeń. W Życiu last minute, na próżno szukać tych
wszystkich przytłaczających elementów. Opisujesz SM bardzo delikatnie, a
historia przekazana czytelnikowi, nie przytłacza, lecz dodaje otuchy i nadziei.
Czy takie było zamierzenie tej powieści?
Kamila
Mitek: Zdecydowanie takie było moje zamierzenie, bo moja twórczość ma dawać
nadzieję, a nie przytłaczać (to jej ogólne założenie). Chciałam odczarować
nieco to, jak postrzegamy SM, które nie musi równać się z jeżdżeniem na wózku
czy śmiercią. Wiele osób z SM żyje długie lata i pozostaje w dobrej formie.
Prowadzi się także intensywne badania nad leczeniem tej choroby, a nowe leki
coraz skuteczniej opóźniają jej rozwój i łagodzą objawy.
Życie last minute to opowieść
pełna muzyki, która jest obecna w życiu bohaterów. U jednych chowana przed
światem przez lata, u innych to sposób na życie i wielkie marzenie. Czym dla
Kamili Mitek jest muzyka?
Kamila
Mitek: Muzyka, podobnie jak literatura, jest dla mnie ucieczką od problemów.
Uśmierza stres, poprawia nastrój, łagodzi napięcie. Jest zawsze obecna w moim
życiu. W powieści pozwoliłam sobie na zacytowanie refrenu jednej z moich
ulubionych piosenek Bartka Deryło, który w mojej ocenie jest naszym polskim
Edem Sheeranem. Jego muzyka towarzyszyła mi podczas pisania tej powieści.
Natomiast zdradzę, że postać Wojtka jest inspirowana innym polskim artystą,
który wystąpił w zeszłorocznej edycji „The Voice of Poland”.
Poprzez zabieg retrospekcji przenosisz czytelników się do
słonecznej Chorwacji, odkrywając bardzo istotną część życia Izy. Dlaczego
akurat Chorwacja pojawia się na kartach tej historii?
Kamila
Mitek: Chorwacja jest częstym celem naszych rodzinnych podróży. Już
ośmiokrotnie spędziliśmy tam wakacje i muszę przyznać, że nigdzie indziej tak
nie wypoczywam (no może jeszcze na Kefalonii!). Oprócz tego moją inspiracją
były książki pani Joli Kosowskiej, która przepięknie pisze o tym kraju.
Stwierdziłam, że ja także spróbuję swoich sił, a wy ocenicie, czy mi się udało.
Pierwsi czytelnicy orzekli, że Chorwacja dodaje „Życiu last minute” uroku.
Iza i jej przyjaciel sprzed lat, karierę zawodową powiązali z
projektowaniem. To połączenie pasji i równocześnie źródła utrzymania. A co poza
pisaniem, wypełnia Twój czas?
Kamila
Mitek: Od lat pogłębiam wiedzę w zakresie psychologii, a od ponad roku spełniam
się w tym zawodzie. Uwielbiam pracę z ludźmi i pomaganie. Niektórzy po prostu
rodzą się z duszą społecznika. Połączenie tych dwóch dziedzin – psychologii i
pisarstwa - jest dla mnie idealne. Cieszę się, że w ramach kryzysu wieku
średniego całkowicie zmieniłam swoje życie zawodowe i teraz robię to, co
prawdziwie kocham i do czego czuję się powołana.
Jedna z dojrzałych bohaterek postanawia przewrócić swoje
dotychczasowe życie do góry nogami i zacząć wszystko od nowa. Taki odważny krok
z pewnością nie należy do łatwych decyzji i takich, które podejmuje się z dnia
na dzień. Byłabyś zdolna pójść w jej ślady?
Kamila
Mitek: Już zdradziłam, że to zrobiłam, więc jestem bardzo wiarygodnym
autorem.:) Postanowiłam porzucić wieloletnią pracę w branży przemysłowej na rzecz
miękkiego zawodu i uzupełnić go wielką pasją – pisaniem. To była duża zmiana,
musiałam obudzić w sobie wszystkie pokłady odwagi, ale udało się i dlatego
teraz mogę z czystym sumieniem zagrzewać do tego innych.
Do tej pory Iza w życiu radziła sobie sama, nie zabiegając o
niczyją pomoc. W wyniku niespodziewanych zdarzeń, przyszło jej skorzystać ze
wsparcia najbliższych. Gdyby nie rodzina, zdecydowanie trudniej byłoby wszystko
poukładać i oswoić się z nową sytuacją. Jak duża siła tkwi w pomocy
najbliższych, jak duża siła tkwi w rodzinie?
Kamila
Mitek: W rodzinie tkwi największa siła, bo łączą nas geny, a my z natury dbamy
o przetrwanie naszych genów, więc jesteśmy na tę pomoc najbliższym
zaprogramowani już na poziomie biologicznym. Do tego dochodzi kolejna wielka
siła – miłość. Ona przenosi góry, ona nas spaja i pcha do przodu mimo
przeciwności. I to właśnie chciałam pokazać w „Życiu last minute”.
Zdradzisz nam swoje pisarskie plany na najbliższe miesiące?
Kamila
Mitek: Pracuję teraz nad piątym tekstem, który będzie nawiązywał do „Pomóż mi
kochać”. Opowieść toczy się tym razem wokół psycholog Ani, bo po lekturze mojej
„strażackiej” książki pisaliście, że Ania zasługuje na własną historię. I ją
ode mnie otrzyma. Materiału mam sporo, bo piszę o tym, co sama na co dzień
robię. Myślę, że wypadnie to naprawdę ciekawie.
Dziękuję za rozmowę i czekam na
kolejne powieści od Kamili Mitek!
Życie lat minute i inne powieści Autorki zamówisz tutaj (klik).
Zajrzyj na stronę autorską na Facebooku i Instagramie.
Wywiad powstał we współpracy z Wydawnictwem Dragon.