Jeśli dobrze liczę, to już nasza trzecia pisemna rozmowa przy okazji nowej książki. 😊 Jeszcze nie miałam okazji spytać: w jakiej porze dnia tworzysz poruszające nas czytelników powieści i jak wygląda miejsce, w którym przelewasz do pliku te przejmujące historie?
Anna Ziobro: Tak, to już trzecia rozmowa i mam nadzieję, że wiele jeszcze przed nami. Chciałabym powiedzieć, że mam optymalne warunki do pisania i że piszę, kiedy przyjdzie wena, lecz niestety tak nie jest. Obowiązki dnia codziennego i praca zawodowa to wciąż priorytety, ale staram się pisać bardzo systematycznie, każdego dnia po trochę. Zwykle siadam późnym wieczorem, gdy moja rodzina udaje się spać. W rezultacie często zarywam noce, zwłaszcza kiedy książka jest już w zaawansowanej fazie powstawania. Piszę zwykle w salonie, który jednocześnie służy mi jako home office. W weekendy pozwalam sobie na pracę w łóżku, a przy ładnej pogodzie na tarasie, ale statystycznie stół w salonie wygrywa :-)
Życie składa się z przypadków, tych zwiastujących dobre i złe rzeczy. Dla Leny, głównej bohaterki powieści Moje życie przed tobą i Nie pozwól mi odejść, to właśnie przypadki odgrywają kluczowe role w jej życiu. A jak to wygląda w życiu autorki: skrupulatnie planujesz każdy dzień, czy spontaniczne podejmujesz decyzje?
Anna Ziobro: Jestem bardzo poukładana, nie licząc bałaganu w szafie i tego, że ciągle coś gubię :-). Lubię mieć wszystko zaplanowane, rzadko działam spontanicznie, bo nieprzewidywalne sytuacje wytrącają mnie z równowagi a zmiany stresują. Wyjątek, którego zupełnie nie potrafię wyjaśnić, stanowi mój proces twórczy. W nim często rządzi chaos i lubię iść na żywioł, co niestety przydaje mi pracy, bo w trakcie pisania zmieniam koncepcję, a bohaterowie robią, co chcą. Trzymam się jednak stwierdzenia, że liczy się efekt końcowy, na który bardzo ciężko pracuję.
Akcja obu powieści umiejscowiona jest w Trójmieście. Skąd pomysł na osadzenie historii właśnie w tym nadmorskim zakątku Polski?
Anna Ziobro: To trudne pytanie. U mnie zazwyczaj historia „klei się” w głowie jako całość. Bohaterowie od razu mają swoje imiona, spontanicznie pojawia się też miejsce akcji. „Moje życie przed tobą” miało być lżejszą, wakacyjną powieścią, a wiadomo, że w przypadku takich książek morze świetnie się sprawdza. Z tej początkowo zamierzonej „wakacyjnej lekkości” nie zostało finalnie zbyt wiele, ale nadmorska plaża, szumiące morze i porzucona na brzegu łódka to elementy, które się pojawiają. Sama też tęskniłam za Bałtykiem i z przyjemnością przeniosłam się tam razem z bohaterami.
Ogród jednej ze starszych bohaterek to miejsce, do którego wielu chciałoby trafić. Tymczasem Lena, po pewnym wydarzeniu, odzyskuje przytomność pośród kwiatów Malwiny, ale nie wie kim jest i jak tutaj trafiła. Czytając sceny w ogrodzie, mamy okazję wyobrazić sobie jak wygląda to pachnące i urocze miejsce, dzięki szczegółowym opisom roślin. Czy Anna Ziobro kocha kwiaty równie mocno jak Malwina?
Anna Ziobro: O tak! Mam przydomową rabatkę, w którą wkładam sporo serca, wyrywam chwasty, podlewam kwiaty, kontempluję ich piękno, a jeśli trzeba, to nawet z nimi rozmawiam :-) Chyba pomaga, bo z każdym rokiem jest ich coraz więcej, chociaż niczego nie dosadzam. Do babci Malwiny mi jednak dużo brakuje. Nie mam zmysłu estetycznego i wszystko rośnie raczej bez przemyślanej koncepcji, ale i tak cieszy oko. Uwielbiam szczególnie lawendę i podobnie jak moja bohaterka, też trzymam zasuszony bukiet w sypialni, na poprawę snu.
W obu powieściach pojawia się wątek medyczny, a właściwie kilka wątków. W jaki sposób schorzenia bohaterów "przychodzą" do Ciebie i czym posiłkujesz się przy ich tworzeniu? Czy konsultujesz je ze specjalistami?
Anna Ziobro: „Przychodzą” na różne sposoby. Tematy medyczne i około medyczne od dawna mnie interesują. Wertuję internet, czytam reportaże, w pracy też mam często do czynienia z takimi tekstami. Tak naprawdę nigdy nie wiadomo, co mnie zainspiruje. Na chorobę Olliera, na którą zapadł mój bohater Marcin, trafiłam zupełnie przypadkowo. Jeśli chodzi o konsultacje, wciąż nie mam śmiałości nagabywać specjalistów. Stawiam na dogłębny i czasochłonny research. Znalezione w sieci informacje staram się weryfikować w kilku źródłach. Nie jestem znawcą, ale uważam, że jeśli porusza się specjalistyczne tematy, to najpierw samemu trzeba się z nimi zaznajomić.Szczególnie w Moim życiu przed tobą, obecny jest wątek rodzicielskiej troski. Z jednej strony narzucanie swojego zdania i wywieranie presji na określone decyzje, a z drugiej zrozumienie i autentyczna troska o zdrową przyszłość. Jak duży wpływ mają wybory bohaterów, na skrajne zachowania rodziców?
Anna Ziobro: Relacje międzyludzkie to prawdziwa kopalnia pomysłów na książki :-) Mam wrażenie, że my, ludzie, lubimy sobie wszystko komplikować: nie mówimy o swoich potrzebach, nie staramy się zrozumieć potrzeb i decyzji innych. Zwykle chcemy dobrze, ale zapominamy, że to nasze „dobrze” może dla kogoś oznaczać coś zupełnie innego. Tak też się dzieje w relacji Leny z rodzicami, którzy są nadopiekuńczy i tak naprawdę potrzebują dojrzeć do myśli, że ich dorosła córka ma prawo żyć własnym życiem. Inna sytuacja ma miejsce w przypadku relacji Marcina z matką ‒ kobieta w pewnym momencie musi stanąć do walki o życie syna i to z pewnością są skrajne okoliczności, które wymykają się uogólnieniom.
Anna Ziobro: Takim fundamentem jest właśnie zrozumienie, szacunek do drugiego człowieka i umiejętność przyjęcia go „jako całości”, czyli w pakiecie ze wszystkimi niedoskonałościami. Nie jestem, delikatnie mówiąc, mistrzynią w tworzeniu scen łóżkowych, bardziej skupiam się na tym, „jak do tego doszło” :-) Uważam te sceny za dopełnienie relacji pomiędzy bohaterami, dlatego staram się, by były one spójne z całością. Dla przykładu, nie wyobrażam sobie, że miałabym z bohatera, który przez większość życia był zamknięty i wycofany, uczynić demona seksu. Stawiam raczej na zmysłowość i delikatność, niż na pikantne szczegóły.
W książce Nie pozwól mi odjeść opowiadasz nam o dalszych losach Leny i Marcina, ale gospodarujesz również sporą przestrzeń dla obrazu samotnego macierzyństwa nastolatki. Zdanej tylko na siebie i sprawującej opiekę nad chorym niemowlakiem. Jednak i dla niej los potrafi być czasem litościwy i przynieść chwile wytchnienia. Czy podjęcie tematu samotnego, nastoletniego macierzyństwa to ukłon w stronę młodych mam?
Anna Ziobro: Ukłon to może za dużo powiedziane. Nie jestem zwolenniczką koloryzowania czy gloryfikowania macierzyństwa. Mojej nastoletniej bohaterce ciąża przytrafiła się w nieodpowiednim momencie, z nieodpowiednim człowiekiem, ale staje przed faktem dokonanym i na swój sposób próbuje to udźwignąć. Daleko jej do ideału, a życie jej i synka w niczym nie przypomina uroczej reklamy. Zmaga się z tym, z czym wiele matek, choć przeżywa to intensywniej, bo nie ma wsparcia w ojcu dziecka i nie była gotowa na macierzyństwo. Chciałam pokazać, że mimo potknięć jakoś sobie radzi, bo nie ma innego wyjścia i nie zamierza się poddać. Świetnie tworzyło mi się tę postać i mam nadzieję, że wzbudzi sympatię.
Na kartach nadmorskiej opowieści możemy dostrzec różne oblicza samotności. Samotną matkę, o której wspomnieliśmy wcześniej, życie w pojedynkę osoby dojrzałej – naznaczonej przez los chorobą oraz samotność starszych kobiet. Wiek nie jest wyznacznikiem samotności Twoich bohaterów, a co nim jest?
Anna Ziobro: Samotność to coś, czego boi się chyba większość z nas ‒ ja na pewno :-) Jesteśmy istotami stadnymi i nieważne, w jakim jesteśmy wieku, potrzebujemy drugiego człowieka. Nastoletnia Ada jest samotną matką, ale znajduje oparcie w swoim bracie i ciotce. Marcin jest samotnikiem przez chorobę, ale w głębi duszy cały czas pragnie bliskości kobiety. Malwina została wdową w młodym wieku, ale przelewa swoje uczucie na wnuka i jest gotowa otworzyć serce dla nieznajomej dziewczyny. Żaden z moich bohaterów nie jest samotny z wyboru i każdy wierzy, że samotność jest dla niego przejściowym stanem.
Zdradzisz nam plany wydawnicze na kolejne miesiące?
Anna Ziobro: Zawsze trudno mi mówić o czymś, czego jeszcze nie ma, ale mogę zdradzić, że „Nie pozwól mi odejść” to moja ostatnia premiera w tym roku. Kolejna powieść (numer siedem) kończy się pisać, a na jeszcze kolejną jest już konkretny pomysł. Jeśli nie przydarzy się nic nieprzewidywalnego (czego, jak już wspomniałam, nie lubię), to obie ukażą się w przyszłym roku.
Dziękuję za rozmowę i czekam na kolejne powieści od Ani Ziobro!
Nie pozwól mi odejść i inne powieści Autorki zamówisz tutaj (klik).
Zajrzyj na stronę autorską na Facebooku i Instagramie.
Wywiad powstał we współpracy z Wydawnictwem Dragon.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz