Sanitariuszki. Miłość i śmierć w Powstaniu Warszawskim – Sylwia Winnik
Premiera: 22.07.2026 r.
Liczba stron: 288
Wydawnictwo: Mando
Czy odważyłabyś się na taką postawę?
To mogłaś być Ty, to mogłam być Ja. Kobieta, która walczyła, leczyła, wspierała, kochała. Była świadkiem odchodzących żyć, ostatnich słów, powierzanych sekretów. Wykonująca swoją misję w strachu, pod presją czasu, często pod ostrzałem. Dzieląca się swoją porcją skromnego posiłku z rannymi, niemająca czasu na sen, niosąca nadzieję przez 63 długie dni. Jedyną nagrodą było zwycięstwo, które nie nadeszło.
Sylwia Winnik w najnowszym reportażu „Sanitariuszki. Miłość i śmierć w Powstaniu Warszawskim” przywraca pamięć o tych, które niosły życie w cieniu walczącej Warszawy.
Obok tej książki nie sposób przejść obojętnie. Siedem historii kobiet oraz zgromadzenia sióstr, codziennie walczących na drugiej linii. Widziały i wiedziały zbyt wiele, by po wojnie nie nosić w sobie bagażu niewyobrażalnych doświadczeń, zostających w psychice już na zawsze.
Autorka w przejmujący sposób opisała codzienność kobiet w płonącej Warszawie, bez których Powstanie upadłoby znacznie szybciej. Tej książki nie da się czytać jednym tchem. Konieczne jest zatrzymanie się i zastanowienie nad wydarzeniami, których były świadkami. Ich jedna decyzja mogła zaważyć na życiu lub śmierci powstańca, sanitariuszki czy całego szpitala. A dla jeszcze wymowniejszego obrazu w środku możemy obejrzeć zdjęcia z wojennego okresu. Te materiały zapadają głęboko w pamięć. To przejmujące świadectwo ludzkiej odpowiedzialności!
*Podczas Powstania funkcjonowało ponad 120 szpitali polowych.
*Szacuje się, że w Powstaniu Warszawskim brało udział 1210 lekarzy i 6800 pielęgniarek i sanitariuszek.
*Kobiety, które nigdy nie walczyły, podczas Powstania każdego dnia zmagały się z niebezpieczeństwem.
*Samodzielnie zgromadziły zapasy leków i środków opatrunkowych.
*Operacje chirurgiczne wykonywano często bez znieczulenia, w marnym świetle lamp naftowych.
*Ranni leżeli na podłogach.
*Placówki pracowały w warunkach bezpośredniego zagrożenia. Często były atakowane i niszczone.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Autorce i Wydawnictwu Mando.



.jpg)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz